Ponad 2700 kilometrów na rowerze, szwedzkie szutry i lasy, norweskie góry, dzikie noclegi i wszystko, czego potrzebowałem, spakowane na rowerze.
Ale ta wyprawa od początku nie była tylko o kilometrach.
„Cisza” to film o bikepackingu jako sposobie na ucieczkę od codziennego zgiełku i przebodźcowania. O prostym rytmie dnia, w którym przez chwilę przestają mieć znaczenie telefony, powiadomienia i pośpiech. Zostaje droga, pogoda, jedzenie, miejsce na nocleg i kolejny dzień jazdy.
Podróż rozpocząłem w Karlskronie. Stamtąd ruszyłem przez Szwecję, pokonując każdego dnia najczęściej od 100 do 150 kilometrów. Trasa prowadziła przez szybkie szutry, ogromne lasy i niewielkie miejscowości, między innymi w okolicach Jönköping nad jeziorem Vättern i dalej przez Karlstad nad Vänern – największym jeziorem Szwecji.
Większość nocy spędzałem na dziko. Hamak rozwieszony gdzieś w lesie, jezioro, kolacja po całym dniu jazdy i cisza. Właśnie te zwyczajne momenty z czasem zaczęły być jedną z najważniejszych części całej podróży.
Po wielu dniach jazdy przez Szwecję dotarłem do Norwegii. Po długim przejeździe wzdłuż jeziora Mjøsa rozpoczął się górski etap wyprawy.
Najpierw Peer Gynt Vegen i pierwsze większe norweskie podjazdy. Później Mjølkevegen – trasa, która od dawna była jednym z moich największych rowerowych marzeń. Prawie 300 kilometrów górskich dróg, długie odcinki z dala od cywilizacji, deszcz i potężny wiatr.
Dalej czekał podjazd na Slettefjell, długi zjazd do doliny i droga przez Gol. Od tego momentu pojawiło się więcej asfaltu i głównych dróg prowadzących pomiędzy norweskimi miejscowościami.
Kolejne dwa dni przyniosły dużo deszczu i ciężką jazdę przez góry, aż w końcu dotarłem do Flåm.
Stamtąd ruszyłem na jeden z najbardziej wyczekiwanych fragmentów całej wyprawy – Rallarvegen. Zaczynając od strony Flåm, najpierw musiałem zdobyć wysokość w kierunku Myrdal, a później jechałem starą drogą techniczną zbudowaną podczas powstawania Kolei Bergeńskiej.
Ostatnie dni to ponownie Szwecja. Coraz mniej konkretnych punktów do zdobycia i coraz większa świadomość, że ponad trzy tygodnie w drodze powoli dobiegają końca. Ostatnie kilometry, jeziora, spokojne noclegi w lasach i w końcu powrót.
Był deszcz, wiatr, długie podjazdy, zmęczenie i dni, podczas których na rowerze spędzałem praktycznie cały dzień.
Ale były też puste drogi, góry, szwedzkie lasy, jeziora i wieczory, podczas których nie trzeba było nigdzie się spieszyć.
Bo czasami trzeba wyjechać naprawdę daleko, żeby odnaleźć coś, czego na co dzień coraz bardziej nam brakuje.
Ciszę.
🚲 21 dni | ponad 2700 km | Szwecja + Norwegia
🏕️ Bikepacking • wild camping • hamak • gravel
⛰️ Peer Gynt Vegen • Mjølkevegen • Slettefjell • Gol • Flåm • Rallarvegen
#bikepacking #norwegia #szwecja #norway #sweden #gravel #cycling #wyprawarowerowa #rallarvegen #mjolkevegen #bikepackingadventure

**SILENCE – 21 Days of Solo Bikepacking Through Sweden and Norway**

21 days, **2,700 kilometers**, two countries, and everything I needed packed onto my bike.

This journey was never just about distance. It was about escaping the noise of everyday life and finding freedom in the simplicity of traveling alone.

Starting in Karlskrona, I cycled through Sweden’s endless forests, quiet lakes, and remote gravel roads, spending most nights wild camping.

In Norway, the adventure took me through breathtaking mountain landscapes, challenging climbs, heavy rain, and powerful winds. From Peer Gynt Vegen and Mjølkevegen to Slettefjell, Flåm, and the legendary Rallarvegen.

There were difficult days, unforgettable views, and peaceful evenings far from civilization.

Sometimes you have to travel thousands of kilometers to find what you’re really looking for.

**Silence.**

🚲 21 days | 2,700 km | Sweden & Norway

#bikepacking #norway #sweden #gravelcycling #solobikepacking #wildcamping

Share.

6 Comments

  1. 🚴 *Ślad GPX z mojej wyprawy przez Szwecję i Norwegię:*

    📍 https://drive.google.com/file/d/18lgnDdj2GI5PXc_11Ty-hSfyi9a0eEa0/view?usp=sharing

    ⚠ *Ważne!* Udostępniam trasę wyłącznie w celach informacyjnych. Korzystacie z niej na własną odpowiedzialność.

    Każdemu zalecam samodzielne zaplanowanie trasy, z uwzględnieniem własnych możliwości, aktualnych warunków i bezpieczeństwa. Sam podczas wyprawy kilkukrotnie zmieniałem przebieg trasy.

    Potraktujcie ten ślad jako inspirację, a nie gotową trasę do przejechania kilometr po kilometrze.

    Szerokości! 🚴

  2. Masz talent do filmowania ! Muza super ! Przez względy rodzinne odwiedzam Norwegię , były też rowery kilkudniowe . W następnym roku mamy plan na Ralarvegen i Mjolkevegen . Może skorzystam z Twojego GPX-a . Miłego !

  3. Cześć Szanowny Kolego zrobiłeś porządną robotę dziękuję.Wybieram się do Skandynawii w czerwcu na trasę która jechałeś ale też zawitam na Półwysep Veranger taką półroczna włóczęga pozdrawiam Wiesław.

  4. Dzięki za ciekawy film z Twojej przygody. Bardzo dobrze się go oglądało. Marzymy z żoną o podobnym wypadzie. Póki co pokręciliśmy trochę w okolicach Karlskrony w sierpniu tego roku. Też było wspaniale ale to tylko namiastka tego co Ty zobaczyłeś.
    Twoją twórczość ma działanie relaksujące.
    Wlatuje subik i czekam na więcej…

Leave A Reply