Gratulujemy ukończenia Lotto PBM w Markach na dystansie MINI. Twój czas to 01:14:13 miejsce open (45), w kategorii M4(21)
Dzisiaj zdecydowałem nagrywać z kierownicy, aby pozwolić na trochę więcej przewiewu na klatce piersiowej. Jednak uchwyt po goro na klacie ogranicza cyrkulację powietrza. Przy tych temperaturach (40’C) każdy dodatkowy element wentylacji był na wagę złota. z tego też powodu nie nagrał się cały wyścig gdyż bateria przedwcześnie padła.
Podsumowując, jechałem dzisiaj bardzo zachowawczo, kontrolując tętno tak aby mnie nie odcięło. Od samego startu odpuściłem, co widać na nagraniu, ale nie chciałem przekraczać tętna 170, a tym bardziej 180 bpm. Ja jednak jestem z tych co preferują wysokie tętno. Przy niższych temperaturach średnia z wyścigu to u mnie 180bpm z groszami, więc tutaj się musiałem mocno stopować. Myślę, że dzięki temu przejechałem cały dystans dosyć równym tempem … i nie musiała mnie zabierać karetka, jak co poniektórych 🙂
6 Comments
Oj kamera nie wytrzymała do końca. Nie odważyłem się jechać, bez formy nadal. Ale może i dobrze. Gratki za walkę w tym upale
Obowiązkowo łapa w górę za podzielenie się materiałem z wyścigu 😉 Dobrze pojechałeś. 42:12 w nawiązaniu do naszej rozmowy, ciekawe skąd to się tam wzięło .. ;/ Plan miałem identyczny do Twojego, lecz utrzymanie równego tempa okazało się niemożliwe, więc po prostu miałem tylko jeden cel, dojechać. Do tego wyścigu trzeba było podejść z głową i rozwagą. Dziś już wiemy, że pomimo tego, że organizator o nas dobrze zadbał, to niestety pojawiły się smutne skutki [*].
Brawa dla organizatora dwie osoby nie zyją !!!!kto mądry organizuje takie zawody w takich skrajnych temperaturach ludzie zastanowcie się fala upałów to 40 stopni MASAKRA
Klika lat temu na tej samej trasie PBM w Markach kilkadziesiąt osób zostało użądlonych przez szerszenie. Ja dostałem jednego strzała i mało nie umarłem z powodu wstrząsu anafilaktycznego. Nie otrzymałem żadnej pomocy medycznej od organizatora. Siedziałem na schodku karetki kilkanaście minut i słyszałem od medyków kilka razy ,,ale pan posiedzi jeszcze"…Leżałem na krawędzi lasu i tylko osoby postronne a nie organizator zainteresowały się moim stanem…
tragedia a kto jedzie w taki upal
Niestety zawody dla dwóch zawodników nie zakończyły się szczęśliwie. Sam do drugiej w nocy brałem udział w poszukiwaniach Kazimierza, którego znam z widzenia z cyklu PB. Tutaj większość ludzi się zna. Trzeba jednak pamiętać, że jest to sport, owszem amatorski ale sport i momentami ekstremalny. Uprawia się go w różnych warunkach pogodowych. Duży upał jest wyzwaniem ale trzeba się do niego po prostu dobrze przygotować. Nie można do tego podchodzić lekkomyślnie i ze zbyt dużą pewnością siebie. Trzeba mieć respekt do takich wyzwań. Ja nawadniałem organizm już na kilka dni przed zawodami. Podczas maratonu również wypiłem 2 litry wody z elektrolitami. Tempo, które widać nawet na nagraniu, trzymałem takie jakie sobie założyłem, a pozwoliło mi to bezpiecznie dojechać do mety. Celem było 170 uderzeń serca na minutę i nie więcej. Na zdjęciach, widać zawodników, którzy mieli zbyt mało mało płynów. 30 letni zawodnik jest widoczny na moim nagraniu w 4:10, startowaliśmy z tego samego drugiego sektora, widać u niego dwa małe bidony. W tej temperaturze w plastikowym bidonie po trzydziestu minutach woda osiągała temperaturę około 40 stopni, tego nie dało się pić dla ochłody. A litr wody to znacznie za mało. Ja wiozłem na plecach bukłak 1.5l oraz bidon 0.7 litra, ponadto piłem wodę podawaną na bufetach.